Lista aktualności

Sposób na zimową nudę

Zapewne każdy z Was miewa dni, a zwłaszcza wieczory, kiedy ogarnia Was straszna nuda i niechęć do robienia czegokolwiek. Są tacy, którym to odpowiada, lecz większość woli wykorzystać ten czas bardziej aktywnie i pożytecznie. Jednym ze sposobów, do których Was zachęcam jest spacer po zimowym lesie. No tak, ale co robić wieczorem? Otóż jednym z moich sprawdzonych sposobów jest przeglądanie zdjęć z letnich i jesiennych wypraw, które odbyłem w poprzednim roku. Dzięki temu jestem bliżej tej cudownej zieleni, która emanuje zewsząd w letnim lesie. A dodatkowo przypominam sobie fajne chwile spędzone ze znajomymi w ciepłe mazurskie dni. Okazuje się, że Pan Grzybnięty też podążył tym tropem. Przeglądając bogatą kolekcję zdjęć ze swoich wypraw, zaserwował nam przedsmak tego co czeka nas już niedługo w lesie.

Oto ciąg dalszy „grzybków, na które może zabraknąć miejsca, kiedy zacznie się prawdziwe bogactwo". Na wstępie suplement do poprzedniego materiału - porek brzozowy (Piptoporus betulinus):

Jest to chyba drugi z najpospolitszych „nadrzewniaków" i miał oczywiste miejsce w poprzednim odcinku, ale...  nie miałem odpowiedniego zdjęcia (chyba ze względu na pospolitość zapomniałem go sfotografować). Natychmiast wybrałem się do lasu, żeby naprawić swój błąd.  Atakuje wyłącznie brzozy (osłabione lub martwe), jego miąższ miał zastosowanie dawno temu w zegarmistrzostwie (do polerowania drobnych, delikatnych części mechanizmów). Jest uważany za grzyb leczniczy.
 

Magiczna skarpa

Na poboczu drogi Stare Jabłonki - Parwółki istnieje miejsce, które odkryłem kilkanaście lat temu i nazwałem „magiczną skarpą". Na odcinku kilkunastu metrów znajduję tam od lata do jesieni obfitość pieprznikowatych (kurek i ich kuzynów). Pieprznika jadalnego (Cantharellus cibarius), czyli kurki nie muszę chyba przedstawiać, pochwalę się jedynie największym owocnikiem, jaki znalazłem; kapelusz miał ponad 14 cm:
 
 
Lejkowiec dęty (Craterellus cornucopioides):
 
 
ma smak, który nie wszystkim pasuje, niektórzy uważają go za przysmak, szczególnie ceniony po ususzeniu. Jest sporo przepisów, np. na pierogi z lejkowcem.
Lejkowniczek pełnotrzonowy (Pseudocraterellus undulatus):
 
 
jest dość rzadkim gatunkiem, próbowałem go w jajecznicy – przypomina w smaku kurki.
Na dodatek na szczycie skarpy owocuje twardówka anyżkowa (Lentinellus cochleatus):
 
 
grzyb o specyficznym kształcie i zapachu anyżku. Jest jadalny, ze względu na łykowaty miąższ dodaje się go do potraw po posiekaniu, jako grzyb przyprawowy (jeśli lubi się anyżek). Co ciekawe, istnieje odmiana (inolens) pozbawiona tego zapachu.
Nie wszyscy przedstawiciele pieprznikowatych zasiedlają skarpę, brakuje m. in. pieprznika szarego i trąbkowego. Tego ostatniego (Cantharellus tubaeformis):
 
 
zdarzyło mi się znaleźć w ogromnych ilościach przy innej drodze, w kierunku leśniczówki Barduń.  W smaku podobny do kurek, ma jedną zaletę - nadaje się do suszenia (w przeciwieństwie do kurek).
Na koniec jeszcze jedna ciekawostka. Zdarza mi się znajdować kurki „albinosy" - to osobny gatunek, pieprznik blady (Cantharellus pallens):